To wszystko zależy od Twoich priorytetów.
Hej
Mam ciekawą historyjke z zycia na temat wspinania sie po szczeblach kosztem innych.
Ale najpierw pytanie:
Mam 24 lata, siostrę (lat 18) i starszego brata (lat 25) Przyjmijmy ze brat nazywa się Krzysiek. Moi rodzice od pewnego czasu patrzą na niego z wielkim zadowoleniem, zarabia na Polskie standardy dobre pieniądze (srednio rocznie okolo 150-200k brutto), wysokie stanowisko w sprzedaży ubezpieczeniowej, wakacje, nowe auto i takie tam… Z pierwszy rzut oka wyglada jak idealny przyklad osoby ktora trudem zbudowala sobie naprawde godne zycie… natomiast to wszystko ma stronę o ktorej on sam wstydzi sie rodzicom opowiadac bo rujnuje absolutnie kazdy aspekt wspomnianego “sukcesu i trudu”. Krzysiek duzo juz mi opowiadal o charakterze swojej pracy, generalnie bez obijania w bawełnę, oni działają w takim modelu gdzie zarabiasz dobrze, wspinasz sie wyzej, awansujesz tylko pod jednym warunkiem… jesli potrafisz odwalac brudną robote i okradac klientow. A to w umowie nie zostalo cos wspomniane, a tu nagle czegos brakuje, nagle cos sie nalezalo klientowi a teraz tego nie ma i wpada to w ręce pracownika, wiecie takie oszukiwanie klientow dla spelniania celow sprzedazowych salonu i zyskiwania sporej premii z prowizji sprzedazy. Jadą z takimi wałami ze to glowa mała… oszukiwanie starszych osob notorycznie, wyludzanie tego i tamtego, nacisk na ludzi zeby podpisywali umowy i kompletna manipulacja. I fakt, taki pracownik naprawde w firmie traktowany jest koronnie, jak idealny lider ktorego trzeba motywowac i pchac dalej w tej drabinie spie*dolenia… Taki wlasnie jest Krzysiek, chwalil mi sie tym niewiadomo juz ile razy… ale ostatnio od niego uslyszalem ze chce skonczyc z takim klimatem w pracy bo prowadzi zbyt piekne zycie a firma i tak go zostawi.
No i lądujemy w swiecie Krzyska… lat 25, finansowo ustawiony, ale swoje za plecami naprawde sporo ma i gdyby nie przestępstwa ktorych sie dopuszczali tam no to napewno tak daleko by nie zaszedl.
Oczywiscie od rodziny slucham ze powinnienem isc jego sladem, moze nawet do tej firmy po znajomosci itp. Tylko ze oni o niczym z tej ciemnej strony NIGDY sie nie dowiedzieli, bo w glebi serca Krzysiek sie tego wstydzi.
Co o tym myslicie? Jak patrzycie na takich ludzi? Z tego co wiem w branzy sprzedazy takich podupadlych moralnie ludzie nie brakuje.
I nie chce sluchac ze jestem przegrywem ktory peka z zazdrosci… absolutnie nie, moze zarabiam mniej, nie kladzie sie na mnie falszywycy laur, ale dumny z tego jestem ze nigdy absolutnie nigdy nikogo intencjonalnie nie “okradlem” ani nie oszukalem. Glupoty sie robilo, ale szybko zmienialem podejscie i wyciagalem lekcje, natomiast inni swiadomie wybieraja sciezke niskiej moralnosci i nic z tym faktem nie robią jesli im to zagrazac nie zaczyna.
To wszystko zależy od Twoich priorytetów.
Ja też robię karierę po trupach. Właściwie po trupie. Moim, bo dalej pracuję w tym kołchozie
Myślałam że w zakładzie pogrzebowym xD
Każdy kto zarobił w tym kraju dobre pieniądze, zrobił to kosztem innych czy to przestępstwem czy też kreatywna księgowością 😀
Kreatywna ksiegowosc to nie “koszt innych”, to znaczy naginanie zasad prawnych a moralnych ma spore roznice
Myślę, że wielu ludzi nie miałoby takich dylematów przy pensji 16k brutto. Osobiście, jako 24-latek w korpo ubezpieczeniowym nie mam raczej żalu do siebie, że "okradamy" ludzi.
A u was jak to wyglada z tym “okradaniem”?
To tylko świadczy o tobie
srednio rocznie okolo 150-200k brutto
.....
jesli potrafisz odwalac brudną robote i okradac klientow
Pomijając ocenę aspektu moralnego to firma za okradanie klientów kokosów nie płaci.
Co o tym myslicie? Jak patrzycie na takich ludzi?
To zależy, bo co jest okradaniem a co nie jest w przypadku pracy płynne. Na przykład ostatnie afery z lekarzami. Czasami trudno ocenić, czy zarobione 1-2 mln PLN rocznie były uczciwie, czy było to okradanie społeczeństwa.
Np. Klient widzi kwote X przy czym brakuje w umowie ze wzgledu na naiwnosc klienta kilku dopiskow bo inaczej rozumialby ze kwota X jest znacznie zawyzona a roznica miedzy X a Y trafia do kieszeni sprzedawcy
Tak to działa w wielu dziedzinach, we współczesnym świecie trudno jest wypracować wartość dodaną, bo wszystko już zoptymalizowane. Dużo łatwiej tę wartość zabrać innym, w taki oto sposób, podatkami, z budżetu poprzez pracę na NFZ na 5 etatach naraz. Za Krzyśka się nie przejmuj, problemem większym jest jego pracodawca i podobni, którzy po pierwsze dymaja ludzi, a potem też dymają Krzyśka, możesz być tego pewien. Dostaje swoje 150-200, bo 10 razy tyle pewnie zarabia dla firmy, potem od tych 150-200 zapłaci podatki (a firma potem z tego dofinansowanie), ZUS (a z tego ZUS dostanie emeryt, którego firma naciagnie na 5000pln, a Krzyśkowi da 500pln, z których znowu zapłaci podatek i ZUS i tak w kółko)
Akurat jesli chodzi o naginanie zasad strikte prawnych w zle skonstruowanych panstwie a zasad ogolnie moralnych w postaci krzywdzenia innych no to mysle ze to spora roznica. Kreatywna ksiegowosc to bardziej wykorzystywanie systemu, ale krzywdzenie innych bezposrednio wykorzystuje bezposrednio dana osobe
Przy 200k brutto rocznie to jest jakieś 12k miesięcznie na rękę... To jest teraz definicja człowieka sukcesu? Toż to pielęgniarka wyciąga więcej.
Nie chodzi o kwote, a o droge do tego, on szybko zacznie zarabiac wiecej
3 X minimalna to w sumie nie powinno być uznawane jako mało, a pielęgniarka zapierdala grubo ponad 160h miesięcznie żeby tyle zgarnąć
12k na rękę to ma maszynista albo kierownik pociągu zaraz po zdaniu egzaminów. Mało całkiem te piguły zarabiają, gdzie musza mieć studia.
Taka jest smutna albo i nie smutna prawda, że w dużej ilości przypadków ci najlepiej ustawieni finansowo to kombinatorzy, którzy wiedzą jak i gdzie pociągnąć za sznurki, wiedzą kiedy mogą krzyknąć wyższą cenę, wiedzą gdzie zakombinować i jak się dobrze optymalizować kosztowo. Do ogromnego majątku oczywiście można dojść ciężką i sumienną pracą i byciem ekspertem w dziedzinie, ale jest własnie też ta druga strona medalu i w takim żyjemy świecie i tak jest skonstruowany, że jest to norma która z nami była, jest i będzie.
Optymalizacja kosztowa to nie to samo co wykorzystywanie innych. Jesli przez optymalizacje masz na mysli kreatywna ksiegowosc i naginanie systemu podatkowego
1.Takie osoby właśnie są wysoko postawione w korpo najczęściej - im wyżej tym moralność to jest pojęcie bardziej względne. 2. Nie zastanawiałem się nad tym, ale w każdym razie dla takich osób kariera i praca jest ich życiem. Mam wrażenie, że takie osoby zatracają ten pierwiastek ludzki i im wyżej są postawieni, tym mniej tego jest. Są pewne wyjątki, ale to margines i raczej takie osoby też balansują tak pomiędzy, bo inaczej mogłyby zostać wykopane przez inne, dla których "to tylko biznes"
Co do tej historii... "To tylko biznes. Nic personalnego". Wrzucę tylko to. Uczciwie dorobić się jest bardzo trudno i Ci najbogatsi najczęściej mają coś za uszami, tylko część to lepiej ukrywa, część nie. Pewnie jakieś wyjątki są, ale raczej niewiele takich osób jest. A moralność... w dzisiejszych czasach to jest pojęcie bardzo względne.
I mysle ze z tego powodu cykl nigdy sie nie konczy, a slabi ludzie w postaci tych skrzywionych moralnie doprowadzaja do kataklizmow i tragedii bo w dobrze prosperujacym spoleczenstwie zaczynaja miec zbyt duzo wladzy i decyzyjnosci
Jeśli chodzi o branżę ubezpieczeniową to znam cały przekrój. Jeden kolega z roku zarobił na pierwsze mieszkanie przez 1,5 roku wciskając ludziom polisolokaty. Drugi kolega z roku tak z 10 lat później zarobił znacznie więcej prowadząc sprawy polisolokatowe przeciwko ubezpieczycielom, ale zjebał, bo był chytry, więc wypłacał klientom ich pieniądze z opóźnieniem i zanim wsiadł na niego rzecznik dyscyplinarny, musiał się szybko przenosić do innej izby. Ja sobie na aplikacji dorabiałam pisząc pozwy w sprawach z oc i polisolokatowych, jako podwykonawca (ale nie u tego drugiego kolegi). Mój tata pracował jako agent ubezpieczeniowy, to go zapytałam z ciekawości jak to u niego wygląda, bo w sumie nic nie mówił żeby go wołali na świadka do sądu czy coś. "A wiesz, prawie mnie wtedy z roboty wywalili, ale odmówiłem sprzedawania tego gówna" - tak mi odpowiedział. Nie muszę chyba tłumaczyć, że z tymi kolegami z roku szybko mi się urwał kontakt po studiach. Sama wybieram takie roboty żeby nie musieć robić makijażu na echolokacji.
Jeśli pytasz czy kradzież jest zła, to tak, jest. Można zamykać.
Cóż, ubezpieczenia. Wiadomo, że żeby im się budżet spinał to muszą dostawać więcej niż wypłacają i zdarza się, że jedynym limitem chujograjstwa jest to, żeby nie przeginać dużo bardziej niż konkurencja. Zresztą, lata pisałam, czytałam i interpretowałam umowy różne, i to jakim bełkotem pisane są ubezpieczeniowe zawsze zdumiewa, bez specjalisty od ubezpieczeń nieraz nie ma się pewności czy się je w ogóle dobrze interpretuje. Jak mam się w jakiejś zagłębić to biorę coś na mdłości, lateksowe rękawiczki i długi kij.
Cza czytać umowy. Jak ktoś nie rozumie zapisów umowy, to niech nie podpisuje.
“Wystarczy sie nie dac okradac” no tak… xd “Ja nic zlego nie robie, to ty dales mi sie ojebac”
Ja bym tak nie chciala. Lubie miec uczciwa prace, mysle, ze spokoj ducha tez jest wazny. A pieniadze mozna zarabiac w rozny sposob.
Zgadzam sie, to tez moja filozofia
Krzysiek sobie potańczy tak długo aż nie trafi na człowieka, który ma w zwyczaju nagrywać wszystkie rozmowy, w których uczestniczy, bez informowania kogokolwiek o tym, bo nie robi tego w celu publikacji gdziekolwiek. Potem wyrok za oszustwo, on karany, on ma zwrócić szkodę i odsiedzieć, a firma "nie wiedziała" i zwalnia przestępcę dyscyplinarnie. I się śmieje. Tak to działa.